Narzekałem wczoraj na brak klienta FTP, dziś postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i tak powstał... FriendlyFTP. :)
Program działa już praktycznie tak jak trzeba, muszę tylko trochę oczyścić kod, bo zrobił się bałagan i uprościć upload / download (przeciąganie ikonek).
Dziś z mojej ulubionej serii, czyli czego nie lubię. Ten blog jest nawet czytany przez kilku programistów, więc może do kogoś coś dotrze.
Pewne programy a zwłaszcza instalatory mają tendencję do kompletnego nieszanowania użytkownika.
Właśnie skończył mi się trial (do niedawna darmowego) SmartFTP. W poszukiwaniu czegoś na zastępstwo wybrałem losowego klienta FTP z Wikipedii - padło na Classic FTP. Na obrazku powyżej widać rezultat działania instalatora. Żeby nie było wątpliwości - trzy niespodziewane foldery bynajmniej nie zawierają skrótow do innych programów tylko łącza do stron, na których można je kupić. Oczywiście nie jest problemem usunięcie tych folderów i nie ma co się jakoś przesadnie bulwersować ale rzecz w tym, że w podświadomości pojawia się już niechęć do tego programu. Ja przy pierwszej okazji (kiedy okazało się, że jest niewygodny) się go po prostu pozbyłem. Wyczerpał mój
kredyt zaufania.
Instalatory powinny
zawsze upewniać się czy użytkownik chce je zainstalować w danym miejscu, czy ma pojawić się skrót na pulpicie i w menu start. Z czystej uprzejmości. Jeśli twórcy obawiają się, że to za dużo dla niedoświadczonego użytkownika komputera, to niech instalator zapyta czy użytkownik jest początkujący i decyduje się na domyślne parametry, czy "zaawansowany". Z tym, że musi być małym druczkiem sformułowane czym jest wg. instalatora zaawansowany użytkownik, bo już nieraz zdarzało mi się machinalnie wybrać tę pierwszą opcję a później dziwić się, że nie pozwolono mi wybrać ścieżki docelowej.
Przy okazji - logiczne mi się wydaje tworzenie skrótów w menu start w folderze
All Users a skrótów na pulpicie już "tylko" w folderze konkretnego użytkownika. Często jednak skrót na pulpicie tworzony jest w folderze
All Users i jeśli inny użytkownik (niż ten, który instalował program) usunie skrót ze swojego pulpitu (a co to?), to zniknie też temu instalującemu.
Gdyby ogłoszono konkurs na najbardziej nadużywający zaufania użytkownika program, wygrałby z całą pewnością... Windows XP (albo iTunes ale to już inna bajka). Z jakiegoś powodu uważa on, że foldery "MOJA muzyka", "MOJE obrazy" i "MOJE wideo" muszą
koniecznie zaistnieć w folderze MOJE dokumenty. O ile nazwa tego ostatniego jest zrozumiała, to dlaczego trzy pierwsze muszą tak zaciekle podkreślać swoją przynależność? Prawdopodobnie jakiemuś programiście Microsoftu podoba się trzymanie w swoich dokumentach folderów "moje obrazy", "moje wideo", "moja muzyka", "moje programy", "moje windowsy", "moje inne", może nawet jakoś dowartościowuje go fakt posiadania tylu folderów - ale mnie nie! Nie wspominając już o tym, że dwa z tych folderów nie są mi w ogóle potrzebne, muzykę trzymam w folderze dostępnym dla wszystkich użytkowników komputera a plików wideo nie mam w ogóle. Teoretycznie można zmienić lokalizację tych folderów w rejestrze - jednak Windows Media Player wie swoje - i pomimo wszystko tworzy wspomniane foldery. Tak więc najlepiej włączyć ich ukrywanie.
Tak, to wszystko są "mało znaczące" i w dodatku wydawałoby się oczywiste szczegóły, jednak najwyraźniej wciąż istnieją na świecie programiści, którzy jakoś nie zdają sobie sprawy z tego jak są irytujące. Może do któregoś dotarłem.
Nadrabiając zaległości, trzeba oczywiście wspomnieć o WorldCompo. Pomimo rejestracji 120 uczestników, w konkursie wzięło udział tylko 15 osób. O czym to może świadczyć? O popularności WMaga. :) I nawet całkiem dobrze zorganizowanej reklamie na zagranicznych forach, wbrew temu co pisałem wcześniej na forum gamedev.pl. I o tym, że niestety rozgłos nie wystarczył. W czym problem?
Pojawiły się głosy (gamedev.co.za), że zasady są zbyt restrykcyjne - chodziło głównie o zakaz używania gamemakerów. Niestety trudno mi wyobrazić sobie zniesienie tego punktu regulaminu, w tej edycji wygrała gra - zabrzmi to okrutnie, przepraszam - bez pomysłu. Liczył się wygląd, a przewagę estetyczną nad grami kodzonymi łatwo uzyskać używając gamemakerów. Nie byłoby to fair.
Rozsądnym pomysłem jest pozwolenie na pracę w zespole (gamedev.se) i trzeba o tym pomyśleć. Natomiast limit wielkości pracy powinien chyba pozostać taki jaki jest - nawet jeśli Asmodeusz potrzebuje na swoją teoretyczną grę serwerów Google.
Jak na pierwszą edycję nieznanego konkursu bez nagród, 15 osób nie jest złym wynikiem! Za rok będzie więcej.
A tak na marginesie - wielu osobom nie spodobał się temat - uznany został za zbyt ograniczający. Dlaczego w takim razie został wybrany, skoro nawet mnie się nie podobał? :)
Poraz kolejny zmieniłem layout bloga - ten jest chyba najlepszy z dotychczasowych. :) Należy mi wybaczyć te niekończące się zmiany, lubię eksperymentować, a ta strona jest właśnie moim laboratorium, czy może raczej piaskownicą.